niedziela, 30 sierpnia 2015


Rozdział: 14



"W między czasie musieliśmy się wytrzepać z tej naszej "mąko-bitwy". Gdy zbliżała się 7:15, Diana nadal znajdowała się w łazience. Kobiety...
- Evans, ileż można? - sapnąłem załamany, pukając w drzwi.
- To nie moja wina, że sypnąłeś mi mąką prosto w oczy! - jęknęła.
- Nie powiem kto wrzucił mąkę do moich gaci! - sapnąłem, nadal pozbywając się mąki z mojej bielizny.
Oboje zaczęliśmy się głośno śmiać. Po 5 minutach wyszła z toalety. 
Usłyszałem klakson taksówki. "


* Mark's POV *


 


Za kilku minut gramy. A ich nadal nie ma. Chłopcy mi mówią, że to będzie łatwy mecz. Ale coś mi mówi, że nie wolno ich ignorować. Starcie z Liceum Czarnej Magii zdecydowanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie wolno lekceważyć przeciwnika. Nagle przed stadionem zatrzymuje się żółta taksówka. A z niej wychodzą Diana i Axel, są uchachani po pachy. Swoją drogą widziałam jak ta dwójka wraca razem do naszego domu. Coś mi tu nie gra.
- Nareszcie.. - urwałem lekko poirytowany.
- Przepraszam.. ale mieliśmy malutki problem.
- Dlaczego w twoich włosach jest tyle mąki? - Max wskazał na jego włosy.
- A niech to... - urwał blondyn, trzepiąc głową nad moją siostrą.
Nagle usłyszałem wielki pisk Nelly.
- Nie będę tego zakładać! 
- Ależ musicie. - odparł trener liceum Otaku. -W końcu, każda mangerka musi ubrać się w te stroje.
- A kto tak powiedział? - sapnęła Silvia.
- Ja ustalam zasady, a wy macie je przestrzegać.
- Co za... CZEKAJ, CO TY... ?! 


* Diana's POV *

♫ 


- Axel, spóźnimy się. - sapnęłam, zapinając pasy.
- Przecież i tak nie gramy, nie masz co się złościć. - mruknął i dał kierowcy banknot.
Mknęliśmy tak szybko jak się da po ulicach Inazumy, po paru minutach dotarliśmy. Wyszliśmy z wehikułu i udaliśmy w stronę grupy. Zauważyłam jak Mark lustruje nas wzrokiem, dobrze wiem, że obserwował nas przez okno tamtej nocy. Za pewne snuje różne teorie spiskowe, ale nie to teraz zajęło moją uwagę. Nie wytrzymam... Nelly w stroju seksi pokojówki? Grzechem by było tego nie uwiecznić. Postanowiłam wkroczyć do akcji i pośpiesznie wyciągnęłam swoją komórkę.
- Ja mogę zrobić zdjęcie. - odrzekłam, zabierając bramkarzowi aparat z ręki.
- Ale panno Evans, nie zapomniałaś o czymś. - Nathan zaczął trzeć ręce z podniecenia. 
- Nie, proszę... nie! - jęknęłam zdając sobie sprawę, że przecież też jestem ich managerką.
- Wiesz, pasowałyby ci te królicze uszka... - odrzekł Max, poruszając śmiesznie brwiami.
I nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć czy też zrobić, stałam wraz z dziewczynami i uśmiechałam się do zdjęcia.
- No, no... - odparł zadowolony Max. - Będzie można czymś szantażować.
- Słucham...
- Niczym ten królik z gazety... - zauważył Kevin.
- Króliczek Playboy'a? - wtrącił się Axel.
- Spokojnie. - chwyciłam go za ramię. - Przecież to tylko taka zabawa.
- Axel by cię chyba zaje... - urwał Nathan.
- Co? - te słowa wbiły mnie w ziemię. - Co masz na myśli, Nathan!
Ten przestraszonym wzrokiem spojrzał w stronę przyjaciela. A Axel spiorunował go wzrokiem, a później pociągnął w stronę szatni.

* Axel's POV *


♫ 


Co za idiota... Ja pierdole. Nathan powinien chodzić od zawsze z kagańcem na buzi, ponieważ nie wie co to znaczy " nie mów jej, stary, pamiętaj. " Złapałem go za rękę i zaprowadziłem do szatni.

- Stary, co jest? 
- I ten się pyta. - sapnąłem, łapiąc się za głowę. - Nathan idioto... Wiesz co przed chwilą powiedziałeś?
- Nie rozumiem. 
Zacząłem walić głową o białą ścianę.
- Nie powiedziałeś jej? - spytał już dosyć poważniej.
- Nie. - odrzekłam, wzdychając.
- Na co ty gościu czekasz? - pokręcił głową, zaskoczony moją odpowiedzią. - Jeszcze Sharp ci ją z pod nosa zabierze. To świetna dziewczyna, jedyna która z tobą wytrzymuje.
- To co mam zrobić? Powiedzieć jej: " Cześć. Zakochałem się w Tobie, będziesz ze mną?" - powiedziałem z sarkazmem. - To twoja gadka.
- Ale zawsze sprawdzona. - poklepał się po klatce piersiowej.
- Lepiej żebyś ty mi nie radził. - zbyłem go.
- Jesteście jak dzieci. Widać, że iskrzy po między wami. 
- Przez sen...
- Ty z nią spałeś? - wyrwał się, zatykając usta.
 - W każdym razie... - kontynuowałem swoją historię. - nieświadomie przysunąłem się do niej i objąłem ręką. 
- Ładnie teren zaznaczasz. - odparł będąc pod wrażeniem, tego co mówię.
- Choć jej powiedziałem, że będę mieć rączki przy sobie... 
- Zdajesz sobie sprawę, że już jesteś na granicy?. 
- Słucham?
- No... będziesz musiał jej powiedzieć.
- Matko moja, Nathan... Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - warknąłem, wymachując rękami nad jego twarzą.
- Słucham i nie mogę uwierzyć, że jesteś takim dupkiem. 
- Dobry z ciebie przyjaciel. - powiedziałem, pokazując kciuk do góry.
- Albo jej powiesz... albo ja to załatwię.
On jest jeszcze głupszy niż myślałem. Mogłem mu o tym nie mówić. Teraz będzie mnie dręczył.  Po prostu nie wierzę.
- Ani się waż. - powiedziałem, łapiąc za jego koszulkę.
- To kiedy jej to powiesz? 
- Nie wiem. Ale na pewno nie teraz. Dopiero co miała chłopaka, chcę jej dać czas.
- Skoro tak uważasz. Rób co chcesz. Ale jeśli będzie za późno to potem nie jęcz, że zjebałeś. - odparł, udając się w stronę stadionu. - A czas tyka..
Wiecie co jest najgorsze? Ten ciul ma rację. Walnąłem z całą siłą w ścianę. Jestem taki głupi! Po czym również podążyłem w stronę boiska. Mecz się zaczyna.

* No One's POV *


I mecz się zaczął! Wszyscy zebrali się na murawie, tym razem kto będzie zaczynał mecz, zadecyduje moneta. Reszka - Raimon, Orzeł -Otaku. Moneta zrobiła kilka obrotów i spadła na rękę sędziego, orzeł. Oznacza to, że uczniowie Otaku są przy piłce. Prawie przez całą 1 połowę ich drużyna nie wypracowywała żadnych ataków. I tak szybko i leniwie upłynęła pierwsza połowa naszym graczom. Mamy 0:0. Czas na 2 połowę, może przyniesie coś noego! Ale cóż to się dzieje, Liceum Otaku przechodzi do ataku! Wcześniej nie chcieli marnować swoich sił, a teraz startują niczym torpeda. Są kujonami i z reguły, takie osoby nie mają dobrej kondycji. Do Tuckera pędzi Carson, jednak nie kopie on piłki... Dlaczego on kopie arbuza? Co za sprytny trick! Obrona nie jest w stanie ich zatrzymać! Piłakrze Otaku są już co raz bliżej i niespodziewanie jeden z zawodników zostaje podniesiony niczym KIJ BOHATERSTWA i swoją twarzą odbija piłkę w stronę bramki. Dekoncentruje to Evansa, przez co ten nie broni tego strzału. Jest 0:1! A jednak, nie są tacy słabi jak się im wydaje. Raimon myśleli, że to będzie takie proste... Ponownie za szybko się wyluzowali i dali się ponieś pewności w swoją grę. Wczoraj w ogóle nie trenowali, ponieważ wszyscy zgodnie uznali, że przeciwnicy są słabi i bez treningu ich pokonają. I co? Teraz pewnie żałują, tego co powiedzieli przed meczem. Przy piłce jest Glass, szybko podaje ją do Dragonfly'a. On mija piłkarzów i zmierza prosto do bramki. Nagle obrońcy zaczynają szurać butami po boisku, tworząc zasłonę dymną. Kevin widząc kłęby kurzu, postanowi, że w ciemno stosuje swój SMOCZY CIOS. Ku zdziwieniu wszystkich, gdy kurz opada piłka znajduje się w rękach bramkarza nerdów. Raimon ponawia atak, ale bezskutecznie. Piłka nijak nie trafia do bramki. Czy znajdą na nich jakiś sposób? Willy stoi w miejscu, na jego twarzy jawi się konsternacja, jakby się nad czymś zastanawiał.

- Axel, chce grać no! - krzyczy brunetka, wyrywając się z uścisku Blaze'a.
- Zwariowałaś... chcesz powtórkę z rozrywki? 
Spojrzała na niego znacząco.
- Wielkie mi halo..
- Proszę cię... nie zaczynaj. - zgromił ją blondyn.
- Puszczaj! - krzyknęła równie nabuzowana dziewczyna.
- Skoro ja nie gram to i ty! - warknął, nadal nie puszczając jej ręki.
Tymczasem Dragonfly jest przy piłce. Willy biegnie za nim, co on wyprawia!? 
- Willy, złaź mi z drogi! - krzyczy zdezorientowany Kevin.
Gdy "zasłona" opadła, wszystko staje się jasne. 
- Proszę o przerwę! - unosił dłoń Glass.
Sędzia do niego podchodzi.
- Ależ to jest niezgodne z regulaminem, młody człowieku.
Mark również przyłączył się do konwersacji.
- Nam pasi! - krzyczą zziajani gracze Otaku.
Mężczyzna rozłożył bezradnie ręce, a wszyscy zeszli z boiska.
- Lepiej, żebyś miał wyśmienity powód, dlaczego jest ci potrzebna ta przerwa. - warknął Kevin.
- Chcesz grać na czas? - sapnęła Diana, Willy zwrócił się w jej stronę.
- Po trochu tak. - wszyscy głęboko westchnęli. - Ale... coś zauważyłem.
- Macie jeszcze 5 minut! - krzyczy do nich
- Lepiej się pośpiesz okularniku. - mruknęła Nelly, odrywając wzrok od kolorowej gazety.  
-  A więc... Liceum podczas swojej obrony przesuwało bramkę, dlatego inni nie mogli w nią trafić. 
Usłyszeli gwizdek i już tylko w "okularniku", który rozgryzł ich taktykę, Raimon posiada jedyną nadzieję. Mecz się rozpoczął, a Raimon przejęło piłkę. Gdy już byli bliżej, Otaku miało wywołać ponownie swą burzę piaskową. Jednak, coś jest nie tak. Willy tymczasem trzymał Tucker'a za spodnie.
- Puszczaj matole. - odtrąca go, a Willy ląduje na ziemi z kawałkiem jego spodni w ręce.
- Teraz pora wygrać ten mecz! - woła kapitan Mark. 
Piłka wylatuje za linię. Wyrzuca ją Grimm, okularnik krzyczy aby podano mu piłkę. Steve niepewnie rzuca w jego stronę. Nadciąga więc Willy Glass i o dziwo, mknie gładko w stronę bramki. Niespodziewanie chłopak podaje do Kevin'a. Ten podaje mu stosując SMOCZY CIOS. A chłopak odbija piłkę własną twarzą, przez co jej trajektoria zmieniła się i piłka trafia do siatki! Cóż za fenomenalny strzał. Jest remis!  Nagle w obu drużynach narodziła się nowa wiara w wygraną! Teraz przy piłce jest Kevin. Strzela ponownie swoją smoczą torpedą i... GOOOL! Raimon wygrywa to spotkanie! A więc, przechodzą do finału. Piłkarze skaczą z radości, krzyczą, drą koszulki.

* Diana's POV *

Mamy to. Tulę się z radości do Axel'a.
- I dali sobie radę bez ciebie. - wykrzywiłam się w jego stronę.
 Na chwilę jakby świat się zatrzymał, jak głupia patrzyłam w jego brązowe oczy. Wtedy tą chwilę przerwał czyjś głos.
- Przepraszam... - do moich uszu dobiegł cichy szept Gin'a. - Czy mogłabyś dla nas zaśpiewać?
- Jesteśmy twoimi fanami.
Kiwnęłam głową. Biorę do ręki gitarę i zaczynam grać. W sumie ta piosenka jest niestaranna i niedokończona, ale zaśpiewam ją. Axel mnie natchnął. Złapałam się za głowę, bo uświadomiłam sobie smutną prawdę. Zakochałam się, zakochałam się w Axelu.


elo, elo! :d
nasze zakochańce nadal się skrywają z miłością! 
jakie to urocze :")
dzisiejszy rozdzialik krótki, ale na tyle mnie stać!
postaram się to nadrobić! xD  
tak wgl. to na blogu już jest ponad 500 wyświetleń, jesteście niesamowici! <3
czyli moje wypociny ktoś chce czytać. :)))
jeszcze jakby były komentarze, to była bym TAAAAKA HEPI. :D
ale ja poczekam, warto poczekać.
także co wpadajcie  na grupę.
baj baj! :3








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz